Lawenda ma opinię rośliny kapryśnej, a tak naprawdę wymaga tylko trzech rzeczy: słońca, przepuszczalnej gleby i cięcia. Większość roślin, które „zginęły od mrozu”, w rzeczywistości zgniły od nadmiaru wody. Poniżej praktyczne porady — od sadzenia po suszenie kwiatów.
Na naszym klimacie sprawdza się najlepiej lawenda wąskolistna (Lavandula angustifolia), zwana też angielską. Jest mrozoodporna i to z niej pozyskuje się olejek o najdelikatniejszym zapachu. Popularne odmiany to „Hidcote Blue” (ciemny fiolet, niska) i „Munstead” (jaśniejsza, zwarta).
Lawenda francuska (Lavandula stoechas), rozpoznawalna po „uszkach” na szczycie kwiatostanu, jest efektowna, ale u nas zimuje kiepsko — traktuj ją jak roślinę doniczkową na taras.
Wyróżniamy też lawendę pośrednią (Lavandula intermedia), która stanowi hybrydę lawendy wąskolistnej i lawendy szerokolistnej (Lavandula latifolia). Lawenda pośrednia rośnie bujniej, potrafi dorastać do ok. 90 cm wysokości, posiada wysoką zawartość olejków eterycznych, choć ich zapach jest bardziej intensywny i zawiera więcej kamfory. Jest nieco mniej odporna na mróz, choć w polskim klimacie zimuje dosyć dobrze. Jej wadą jest ograniczona zdolność wypuszczania młodych przyrostów ze zdrewniałych pędów – uszkodzone pędy zwykle nie zostaną zastąpione nowymi.
Lawenda pochodzi ze śródziemnomorskich zboczy: kamienistych, silnie traktowanych słońcem. Im bardziej uda Ci się odtworzyć te warunki, tym mniej z nią problemów w przyszłości.
Rozstaw przy sadzeniu: 30–40 cm dla odmian niskich, 60 cm dla wyższych. Krzewy mają się stykać dopiero po dwóch–trzech latach.
To punkt, który decyduje o tym, czy Twoja lawenda utworzy zwartą kulę, czy będzie się pokładała pod ciężarem kwiatów, deszczu i śniegu. Młodym sadzonkom, w pierwszym roku nie pozwalamy na kwitnienie. Przycinamy przyrosty co ok. 3-4 tygodnie, prowokując lawendę do zagęszczania, wypuszczania kolejnych bocznych pędów. W ten sposób już w pierwszym sezonie ukształtujemy silną roślinę o zwartym pokroju.
Gdy minie ryzyko silnych przymrozków i widać ruszające pąki (dla nas wyznacznikiem jest kwitnąca forsycja), skróć pędy o mniej więcej jedną trzecią, formując kopułę.
Zaraz po przekwitnięciu — zwykle koniec lipca/ początek sierpnia — usuń przekwitłe kwiatostany wraz z kilkoma centymetrami pędu. Krzew zostaje zwarty i często zawiązuje drugie, słabsze kwitnienie. Im szybciej zetniesz kwiaty – tym większa szansa na drugie kwitnienie. Prawdopodobieństwo ponownego kwitnienia lawendy pośredniej jest małe. Lawenda wąskolistna szybciej regeneruje się po kwitnieniu i częściej kwitnie ponownie.
Staraj się nie ciąć starych, zdrewniałych pędów — w miejscu bez zielonych pąków lawenda już nie odbije. Zostawiaj zawsze kilka centymetrów tegorocznego, zielonego przyrostu. Wyjątkiem jest cięcie odmładzające, które możemy przeprowadzić w przypadku starszych lawend wąskolistnych.
Nie przycinaj też późną jesienią. Świeże rany przed zimą to najkrótsza droga do przemarznięcia. Maksymalny termin cięcia – początek września.
Lawenda wąskolistna doskonale znosi nasze mrozy. Szkodzi jej najczęściej nie temperatura, tylko woda stojąca wokół korzeni podczas odwilży. Dlatego drenaż jest ważniejszy niż okrywanie. My naszych lawend nie okrywamy na zimę.
Folia i szczelne kopce robią więcej szkody niż pożytku.
Moment zbioru decyduje o intensywności zapachu suszu. Najwięcej olejków eterycznych kwiatostan zawiera wtedy, gdy otwarta jest mniej więcej jedna trzecia kwiatków na kłosie, a reszta jest jeszcze w pąkach. Kwiatostan w pełni rozwinięty wygląda efektowniej, ale pachnie już słabiej i szybciej się osypuje.
Tnij w suchy dzień, przed południem — po obeschnięciu rosy, a przed największym upałem. Ścinaj całe łodygi, zostawiając na krzewie zieloną część pędu.
Z suszu zrobisz woreczek z suszoną lawendą do szafy, możesz użyć go do kąpieli, stworzyć własną sól lawendową, a nawet dodawać do ciast i ciasteczek (tu zalecamy wykorzystanie lawendy wąskolistnej z uwagi na mniejszą zawartość kamfory).
W dziewięciu przypadkach na dziesięć nie od mrozu, tylko od wilgoci: ciężka gleba, brak drenażu, ściółka z kory albo szczelne okrycie folią. Sprawdź, czy woda po deszczu nie stoi wokół krzewu. Zanim jednak wykopiesz sadzonkę, która wydaje się martwa – zrób test zielonej gałązki. Zdrap paznokciem skórkę z pędu i sprawdź czy nie ma oznak życia (zielony pęd).
Tak — nawet warto, choć kosztem kwiatów. Skrócenie młodej rośliny wymusza rozgałęzienie i przekłada się na zwarty pokrój w kolejnych latach.
Świeżo posadzoną — regularnie przez pierwszych kilka tygodni. Zakorzenioną — praktycznie wcale, poza długotrwałą suszą. Lawenda znacznie lepiej znosi przesuszenie niż przelanie.
Tak, pod warunkiem dużego otworu odpływowego i warstwy drenażu. W donicy roślina potrzebuje częstszego podlewania niż w gruncie, ale zimą trzeba ją zabezpieczyć — korzenie w pojemniku przemarzają znacznie łatwiej. Aby lawenda w donicy lepiej rosła zalecamy wykorzystanie donic terakotowych lub ceramicznych – by jak najlepiej chronić system korzeniowy przed działaniem słońca i zaparzaniem.
Po mniej więcej 7–10 latach lawenda zdrewnieje od środka i zacznie się rozkładać na boki. W przypadku lawendy wąskolistnej można wykonać wiosną cięcie odmładzające, pozostawiając ok. 1/3 długości pędów. Nie każda roślina jednak dobrze zareaguje na tak drastyczne cięcie.
Lawenda lubi, gdy się o niej zapomni. Ubogie podłoże, rzadkie podlewanie, dużo słońca. Jedyne, o czym naprawdę trzeba pamiętać, to dwa cięcia w roku — wiosną i po kwitnieniu.